Artykuły

Kredyt z rządową dopłatą
  • "Dziennik Polski" - magazyn specjalny "Dom i Wnętrza"
  • wrzesień 2008, str. 11

Rafał StecBiura nieruchomości poszukują najlepszych rozwiązań dla swoich klientów, z których mogą zostać sfinansowane inwestycje w nieruchomości. Jednym z takich pomysłów jest wzięcie kredytu z rządową dopłatą. - Jest to kredyt, o którym wielu klientów w ogóle nie słyszało, choć funkcjonuje on na rynku kredytów hipotecznych już od stycznia tego roku - tłumaczy Rafał Stec z Konsorcjum Nieruchomości Consulting w Tarnowie.

Pierwszym bankiem, który zaczął udzielać kredytów mieszkaniowych z budżetową dopłatą do odsetek był bank PKO BP. Dodajmy, że kredyty te są elementem rządowego programu "Rodzina na swoim". Mogą z nich korzystać małżeństwa oraz osoby samotnie wychowujące dzieci. Dzięki temu przez osiem lat z budżetu państwa finansowana jest połowa tzw. stopy referencyjnej, czyli przeszło połowa odsetek.

Jeśli kredyt jest oprocentowany na 6,6 proc., zapłacimy obecnie tylko 3,5 procenta odsetek. A jeśli wzięliśmy kredyt na 5,5 procenta, odsetki będą nas kosztowały tylko 2,4 proc. Na przykład, gdy pożyczymy sto tysięcy zł na 20 lat, a oprocentowanie kredytu, w wysokości 5 i pół procenta w skali roku nie zmieni się przez cały okres spłat, to dzięki ośmioletniej dopłacie do odsetek zaoszczędzimy blisko 20 tysięcy zł.

Kredyt z rządową dopłatą jest bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem, jeśli jednak zdecydujemy się na niego, musimy pamiętać, że wiąże się on z kilkoma obostrzeniami i są pewne ograniczenia w jego udzielaniu.

 Po pierwsze nie można mieć wielkich aspiracji mieszkaniowych i cena kupowanego na kredyt mieszkania nie może przekroczyć średnich kosztów budowy w danym województwie - tłumaczy Rafał Stec z Consultingu. - Powierzchnia użytkowa mieszkania nie może przekroczyć 75 metrów kw., a domu 140 metrów kw, przy czym dopłata do kredytu obejmowałaby 50 metrów kw. przy mieszkaniu, a przy budynku 140 metrów kw. Należy też pamiętać o tym, że w dniu zawarcia umowy nie można być właścicielem domu czy mieszkania, choćby to była zaledwie mała kawalerka. Ważną rzeczą jest także to, że rządowa dopłata do bankowego kredytu nie wiąże się jedynie z całkiem nową inwestycją Obejmować może także wykonanie nadbudowy, przebudowy lub rozbudowy istniejącego już budynku mieszkalnego albo nawet adaptację budynku o innym przeznaczeniu, o ile dzięki tej inwestycji powstanie lokal stanowiący odrębną nieruchomość. Nie można natomiast otrzymać kredytu z rządową dopłatą na wykup mieszkania lokatorskiego. Jeśli wynajmuje się natomiast mieszkanie, trzeba się zobowiązać, że do pół roku od czasu podpisania aktu notarialnego kupna domu lub mieszkania opuścimy wynajmowany lokal. Jeśli bowiem nie dotrzymamy tego terminu, bank wypowie nam umowę i zażąda zwrotu wszystkich pieniędzy. Dodajmy, że oprócz PKO BP kredytów z rządową dopłata udziela także PKO SA oraz SKOK-i, czyli Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe.

- Dlaczego warto przy staraniach się o ten kredyt skorzystać z pośrednictwa biura nieruchomości?
- Ze względu na to, że jako Konsorcjum Nieruchomości Consulting pośredniczymy w udzielaniu kredytów naszym klientom, wynegocjowaliśmy z bankami jeszcze lepsze warunki ich udzielania — tłumaczy Rafał Stec. - Gotowi też jesteśmy "zejść" z własnej prowizji tak, aby klient otrzymał jak najlepsze dla siebie warunki kredytowania, lepsze niż gdyby trafił do banku bezpośrednio z ulicy.

Tekst (Smol)

Konsorcjum Nieruchomości "Consulting"
  • "Dziennik Polski" - magazyn specjalny "Marki Małopolski"
  • wrzesień 2008, str. 14-15

KNC Rafał Stec jest firmą o szeroko rozwiniętym profilu działalności Oprócz podstawowej, jaką jest pośrednictwo w obrocie nieruchomościami, zajmuje się budową domów od podstaw, a co za tym idzie, szeroko rozumianą ofertą budowlaną! Począwszy od drobnych remontów, po wybudowanie i kompleksowe wykończenie rozpoczętej inwestycji pod klucz. Oba profile działalności "wymusiły" na KNC zainteresowanie się ofertą kredytową, co spowodowało poszerzeniem działalności o kolejny profil jakim jest pośrednictwo i doradztwo kredytowe.

Poszukując najlepszych rozwiązań finansujących inwestycje naszych klientów zainteresowaliśmy ich kredytem z rządową dopłatą. Jest to kredyt, o którym sporo klientów w ogóle nie słyszało, choć funkcjonuje on na rynku kredytów hipotecznych od stycznia tego roku. Pierwszym bankiem, który zaczął udzielać kredytów mieszkaniowych z budżetową dopłatą do odsetek był Bank PKO RP. Kredyty te są elementem rządowego programu "Rodzina na swoim"! Mogą z nich skorzystać małżeństwa oraz osoby samotnie wychowujące dzieci. Budżet przez S lat finansuje połowę tak zwanej stopy referencyjnej czyli przeszło połowę odsetek. W dużym skrócie, jeśli kredyt oprocentowany jest np. 6,6% zapłacimy tylko 3,5%, ale jeśli kredyt kosztuje 5,5% odsetki będą nas kosztowały tylko 2,4%. Jeśli przykładowo pożyczymy 100 tys. zł na 20 lat, a oprocentowanie kredytu - 5,5% w skali roku nie zmieni się przez cały okres spłaty, to dzięki ośmioletniej dopłacie do odsetek zaoszczędzimy blisko 20.000 zł.

Kredyt ten jest bardzo atrakcyjny, jednak są pewne ograniczenia w jego udzielaniu, a mianowicie:
Nie można mieć wielkich aspiracji mieszkaniowych, cena kupowanego na kredyt mieszkania nie może przekroczyć średnich kosztów budowy wdanym województwie.
Powierzchnia użytkowa mieszkania nie może przekroczyć 75 m2, a dom - 140 m2. Przy czym dopłata do kredytu obejmowałaby przy mieszkaniu 50 m2 przy budynku 140 m2.
W dniu zawarcia umowy nie można być właścicielem domu, mieszkania choćby nawet była to mała kawalerka.

Ważną rzeczą jest, że dopłata obejmuje nadbudowę, przebudowę lub rozbudowę budynku mieszkalnego albo adaptację budynku o innym przeznaczeniu, o ile dzięki tej inwestycji powstanie lokal stanowiący odrębną nieruchomość. Nie można otrzymać takiego kredytu na wykup mieszkania lokatorskiego. Jeśli wynajmujesz mieszkanie, musisz zobowiązać się, że do 5 miesięcy od podpisania aktu notarialnego kupna domu lub mieszkania opuścisz wynajmowane mieszkanie. Jeśli nie dotrzymasz tego terminu, bank wypowie umowę i zażąda zwrotu wszystkich pieniędzy.

Oprócz banku PKO BP kredyt taki udzielają banki PKO SA oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo - kredytowe zwane SKOK-ami.
Ze względu na to, że KNC pośredniczy w udzielaniu kredytów swoim klientom, wynegocjowała z bankami jeszcze lepsze warunki ich udzielania. 1*40 gotowe jest zejść z własnej prowizji tak, aby klient otrzymał jak najbardziej korzystne dla siebie warunki kredytowania, lepsze niż gdyby trafił do banku bezpośrednio z ulicy.

W polskich bankach zaczął również funkcjonować kredyt zaprocentowaniem 2% w skali roku. Taki niski koszt zapewnia kredyt denominowany w japońskim jenie. Tak bardzo atrakcyjne oprocentowanie jest wynikiem bardzo niskiego poziomu stóp procentowych w Japonii. Niestety, kredyt ten nie jest dostępny w ofercie dla klientów detalicznych.

Dzięki omawianemu kredytowi wzrosło zainteresowani ofertami developerów. Spadek cen materiałów budowlanych spowodował obniżeni kosztów wybudowania domów i mieszkań, a co za tym idzie, spadła cena metr kwadratowego oferowanego do sprzedaży mieszkania lub domu.

KNC w ofercie posiada do sprzedaży mieszkania z rynku pierwotnego zlokalizowane w Wierzchosławicach. Jest to nowoczesny, zamknięty kompleks mieszkaniowy, usytuowany w okolicy lasów oraz bliskiej odległości rekreacyjnych zbiorników wodnych. Na część mieszkań z tej oferty już zostały podpisane umowy rezerwacyjne, gdyż cena metra kwadratowego proponowana jest już od 3250 zł brutto. Jesteśmy na etapie końcowych uzgodnień co do podpisania umowy na pośrednictwo w sprzedaży w formie wyłączności ciekawej inwestycji firmy ING Real Estate Development Sp. z o.o., która zamierza wybudować nowoczesny kompleks mieszkaniowo-biurowy w Rzeszowie! Inwestor posiada już warunki zabudowy, pod koniec tego roku ma otrzymać pozwolenie na budowę. Rozpoczęcie prac zaplanowane jest na II połowę 2009 roku.

Zaobserwowaliśmy również spory niepokój dotyczący wejścia do strefy euro i przyjęcia tejże waluty jako obowiązującej w Polsce. Co wtedy stanie się z kredytami złotowymi, czy stracimy na racie? Pytania takie coraz częściej padają z ust zainteresowanych kredytami klientów. Jednakże nie ma jak dotąd wytycznych co do przewalutowania kredytów złotowych na euro. Prognozy są takie, że kredyty te zostaną przewalutowane po kursie jaki przyjmie bank, jednakże banki nie zajęły stanowiska w tej sprawie.

Skorzystaj z usług pośrednika

 

Dziennik Polski, magazyn specjalny Dom i Wnętrza | marzec 2007, str 3

 

Rozmowa z Rafałem Stecem, prezesem Konsorcjum Nieruchomości Consulting w Tarnowie

Gdy chcemy sprzedać lub kupić dom albo mieszkanie, czy warto skorzystać z usług biura nieruchomości i dlaczego?

 

- Oczywiście, że warto, ale trzeba przy tym powiedzieć, jakie są plusy i minusy korzystania z biura pośrednictwa handlu nieruchomościami. Patrząc od strony kupującego dom lub mieszkanie, jedynym minusem jaki można dostrzec to prowizja, którą musi on zapłacić do biura nieruchomości jeśli transakcja dojdzie do skutku. Poza tym są same plusy korzystania z naszego pośrednictwa i te plusy są wymierne. Po pierwsze chodzi o bezpieczeństwo transakcji. W naszym biurze mieliśmy już tego typu sytuacje, że klienci przychodzili do nas na przykład z podpisanymi wcześniej umowami przedwstępnymi czy formami zadatków, gdzie były one błędnie sformułowane i nie posiadały podstawowych wymogów, jakie taka umowa powinna zawierać. Najczęstszym takim brakiem w umowie przedwstępnej jest brak określenia terminu umowy zasadniczej czyli po prostu nie ma w niej napisane, kiedy ma zostać zawarta umowa zasadnicza. Również często okazuje się, że stan prawny nieruchomości nie tym co deklaruje jej obecny właściciel. To oczywiście tylko niektóre błędy, które pojawiają się w umowach przedwstępnych spisywanych gdzieś na kolanie. Gdyby ten klient skorzystał z usług pośrednika nieruchomości, oczywiście nie doszłoby do tego typu uchybień. Pośrednik – gdyby dokonał jakichkolwiek nieprawidłowości na przykład zaniedbał i nie sprawdził stanu faktycznego, to musiałby pokryć w całości zobowiązania kupujących. Dodatkowe korzyści to oczywiście dostęp na miejscu do tysięcy ofert nieruchomości, które możemy udostępnić. Na przykład nasze biuro ma możliwość korzystania z dwóch systemów MLS (systemy wielokrotnego oferowania), które zrzeszają pośredników z całej Polski. Osoba, która szuka nieruchomości musi najpierw oczywiście określić swoje preferencje i wymagania a wtedy system sam dokonuje skojarzenia ofert i znajduje wszystkie te dostępne na rynku, które spełniają kryteria podane przez klienta. Poza tym mamy możliwość wyszukiwania nieruchomości na zlecenie, czyli wyjeżdżając w teren szukamy po prostu takiej nieruchomości, której poszukiwanie zlecił nam klient.

 

Dotychczas mówiliśmy o kupujących nieruchomości, a jakie korzyści ma ten, który sprzedaje mieszkanie lub dom za waszym pośrednictwem?

 

- Osoba prywatna próbując sprzedać nieruchomość na własną rękę (a może to być oczywiście także działka budowlana) musi liczyć się z kosztami ogłaszania swojej oferty. W biurze nieruchomości to my ponosimy wszystkie koszty z tym związane, nawet jeżeli danej nieruchomości nie sprzedamy. Osoba, która daje ogłoszenia prywatnie ma przy tym ograniczone możliwości, bo może skorzystać jedynie z pośrednictwa gazet i Internetu. Duże znaczenie ma bezpieczeństwo przeprowadzenia transakcji, które biuro nieruchomości gwarantuje sprzedającemu. Ma on pewność, że nie trafi do niego przypadkowa osoba z ulicy, ale osoba już wcześniej zweryfikowana w biurze nieruchomości – spisana z dowodu osobistego. Właściciele nieruchomości często mają nie uregulowane kwestie prawne co do własności, np. nie mają w ogóle przeprowadzonego postępowania spadkowego, często występuje niezgodność powierzchni gruntu w księgach wieczystych z wypisem z rejestru gruntów. W każdym przypadku osoba taka zostanie kompleksowo poinformowana o etapach postępowania w celu uregulowania kwestii prawnej własności jak również otrzyma fachową pomoc i poradę ze strony pośrednika w celu skompletowania niezbędnych dokumentów. Pośrednik sporządzi również umowę przedwstępną jeżeli zajdzie taka konieczność a niejednokrotnie zakup nieruchomości jest kredytowany i taka umowa jest wymagana. Pośrednik może skompletować dokumenty do umowy warunkowej bądź przenoszącej własność co zdecydowanie skraca czas oczekiwania na sporządzenie umowy notarialnej. Sprzedający oszczędza zarówno czas jak i koszty na skompletowanie niezbędnych dokumentów, ponadto może zlecić oględziny nieruchomości oddając do niej klucze jak również negocjacje ceny pośrednikowi i tutaj również widoczna jest korzyść gdyż koszty dojazdu do okazywanej nieruchomości pośrednik pokrywa w ramach prowizji, którą pobiera w momencie sprzedaży. Tak więc osoba sprzedająca często przyjeżdża już na przygotowaną umowę notarialną.

 

Po czym odróżnić dobre biuro nieruchomości od mniej dobrego…

 

- Klient wybierając biuro pośrednictwa powinien zwrócić uwagę przede wszystkim na to, czy pośrednik ma nadany numer licencji. Gdy przychodzimy do pośrednika to powinien się on wylegitymować licencją. Okazania takiej licencji powinniśmy zażądać odwiedzając po raz pierwszy biuro nieruchomości. Były przypadki, że niektórzy pośrednicy nawet na rynku tarnowskim nie dysponowali taką licencją. Pośrednikowi nie wolno prowadzić działalności bez licencji gdyż jest to niezgodne z ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami. Drugą ważną rzeczą jest sprawdzenie, czy pośrednik posiada ubezpieczenie od odpowiedzialności zawodowej. To dwie podstawowe kwestie, które powinien posiadać pośrednik na tym rynku. W grę wchodzi również kwestia, czy dany pośrednik będzie w stanie zrealizować nasze zlecenie. Tu powinniśmy zwrócić uwagę na to czy działa on tylko lokalnie, czy jest to na przykład firma jedno czy dwuosobowa, czy jest stowarzyszony w lokalnych stowarzyszeniach i w Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości oraz czy działa w systemach MLS. Sprawdźmy też, czy biuro stosuje Kartę Praw Klienta – bo są to dodatkowe przywileje, a niestety nie każde biuro nieruchomości taka kartę stosuje. Przychodząc do biura nieruchomości, warto też zwrócić uwagę czy posiada ono certyfikat jakości ISO 9001:2001. Sporo biur już taki certyfikat posiada, a kolejne biura wdrażają ten system. Biura te gwarantują najwyższą jakość świadczonych usług jak również dysponują wykształconą i kompetentną kadrą pracowniczą, która nieustannie doskonali swoje umiejętności i podnosi kwalifikacje aby poziom świadczonych usług był na bardzo wysokim poziomie. Wykaz tych biur można znaleźć na stronie www. pfrn.pl. Rynek obrotu nieruchomościami staje się w Polsce coraz bardziej wymagający. Niezbędne staje się posiadanie przez biura pośrednictwa sprawnie działającego systemu zarządzania jakością. Certyfikaty jakości stały się standardem w wielu branżach. Oprócz oczywistych korzyści działania firmy pozwalają na uzyskanie prestiżu i wiarygodności w oczach partnerów i klientów.

 

Czy z biurem nieruchomości warto zawierać umowy na wyłączność?

 

- Umowa na wyłączność jest według mnie bardziej korzystna dla klienta niż umowa bez wyłączności (umowa otwarta), gdyż jest ona bardziej skuteczna. W przypadku umów otwartych, właściciel może zlecić sprzedaż nieruchomości kilku biurom oraz sam próbować sprzedać  nieruchomość na własną rękę. Na pierwszy rzut oka jest to bardziej opłacalne, gdyż jeśli sam znajdzie kupca, to nie płaci prowizji pośrednikowi. Zgłaszając ofertę do kilku biur, wydaje mu się, że jest większa szansa znalezienia potencjalnego nabywcy. Takie myślenie jest błędne. Pośrednicy posiadając umowę w formie bez wyłączności mają bowiem ograniczone możliwości co do reklamowania danej nieruchomości. Ograniczenia te wynikają z braku pewności czy koszty poniesione na reklamę wrócą się w postaci prowizji pobranej przy sprzedaży. Stąd tez zazwyczaj pojawia się krótki anons w prasie lub Internecie, bez możliwości umieszczania zdjęcia ze szczegółowym opisem i lokalizacją nieruchomości. Osoba chcąca obejrzeć nieruchomość, której sprzedaż prowadzona jest na zasadzie umowy otwartej musi pisemnie potwierdzić odbiór oferty co wiąże się z koniecznością wizyty w biurze pośrednika. Zdarza się więc, że na przykład osoba z Ciężkowic, aby obejrzeć nieruchomość znajdującą się w tej gminie, musi najpierw dotrzeć do pośrednika w Tarnowie. Umowa na wyłączność daje szereg wymiernych możliwości a mianowicie. Pośrednik może taką ofertę umieścić w bazach MLS i wtedy dostęp do tej oferty mają wszyscy ci pośrednicy, którzy są zrzeszeni w tych systemach, a są to w tym przypadku setki pośredników w całym kraju. Oferta taka zamieszczana jest z galerią zdjęć i szczegółowym opisem, niejednokrotnie z dokładną lokalizacją. Poza tym ogłoszenie trafia do całej prasy branżowej, czyli do tej, w której faktycznie szuka się dobrych ofert jak również na praktycznie wszystkie branżowe portale internetowe w całej Polsce jak też za granicą. Pośrednik może prezentować ofertę organizując tak zwane „dni otwarte”, każdy może oglądać ofertę bez konieczności wizyty u pośrednika. Często zamieszczane są banery i tablice reklamowe na nieruchomości efektem czego jest zdecydowanie większa skuteczność sprzedaży zwłaszcza jeżeli nieruchomość położona jest przy trasach przelotowych. Dlatego zanim podejmie się decyzję jaki rodzaj umowy z biurem nieruchomości podpisać warto wziąć pod uwagę wszystkie możliwości jakie niesie ze sobą umowa w formie wyłączności aby wybór był zgodny z oczekiwaniami klienta.

 

Dziękuję za rozmowę. (SMOL)

 

KNC Nieruchomości radzi, aby inwestować w grunty

 

Temi | 20 maj 2009, str 12

 

rynekPośrednicy i brokerzy KNC Nieruchomości zgodnie przyznają, że na tarnowskim rynku nieruchomości nastąpiło znaczne ożywienie.

Płynące niemal zewsząd doniesienia o kryzysie gospodarczym przez krótki okres spowodowały, że klienci wstrzymywali się z decyzjami o zakupie nowego mieszkania, domu czy działki.

Powodem takiego stanu rzeczy były również znaczne ograniczenia w kredytach hipotecznych, które są przecież siłą napędową rynku nieruchomości.

Obecnie trend ten nieco się odwrócił. Kredyty z tzw. „dopłatą rządową” cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem i są w wielu przypadkach głównym środkiem finansowania nieruchomości.

Ostatnie miesiące przyniosły również stabilizację cen i niejednokrotnie znaczną ich korektę – opisuje BSM., dyrektor KNC Nieruchomości.

Ulubionym sloganem reklamowym pracowników KNC jest hasło: „Inwestycja w grunty daje gwarantowane zyski”. Należałoby się jednak zastanowić, czy jest to tylko hasło reklamowe? – podkreśla dyrektor KNC.

Polacy z rezerwą gromadzą swoje oszczędności w bankach, stracili również zaufanie do funduszy inwestycyjnych. Sytuacja taka przyniosła trend w postaci lokowania pieniędzy w grunty niezabudowane. Jak twierdzi BSM., lokowane środki to niejednokrotnie skromne oszczędności całego życia.

Tereny małopolskie czy podkarpackie nie ściągają klientów z dużymi pieniędzmi, bo ci lokują je w dużych aglomeracjach, szybko rozwijających się.

Klienci KNC mają zazwyczaj do dyspozycji kwotę 20 000 zł – 30 000 zł i wystarcza to na zakup 1 czy 2 hektarów ziemi rolnej. Jest to doskonała lokata pieniędzy – tak twierdzą pośrednicy i brokerzy KNC. Odrolnienie działki w przyszłości sprawi, że wartość jej wzrośnie wielokrotnie, więc taki zakup ma duży sens.

Wbrew bardzo pesymistycznym przewidywaniom w ciągu ostatnich miesięcy ruch w KNC nie zmalał, a wręcz przeciwnie bardzo bogata oferta ściąga coraz większe rzesze klientów, co przekłada się na ilość zawieranych transakcji.

Mimo w miarę dobrej koniunktury w KNC rozpoczęła się walka o względy nabywców nieruchomości.

Kupujący zainteresowani są głównie tym, aby „zaoszczędzić” na opłatach związanych z zawarciem transakcji. Dlatego też w KNC kupujący nie płaci prowizji.

Jak podkreśla BSM., dotyczy to w chwili obecnej tylko wybranych nieruchomości, ale w przyszłości oferta ta obejmować  będzie wszystkie transakcje.

Taka polityka ma być ukłonem w stronę i tak obarczonych już opłatami nabywców nieruchomości. Dlatego też dyrektor KNC BSM. zaprasza wszystkich, którzy chcą „zaoszczędzić” na nową pralkę czy sofę do nowego domu, aby kupowali nieruchomości w KNC.

Zapoczątkowane zmiany w funkcjonowaniu KNC Nieruchomości mają znacznie wpłynąć na jej rozwój i sposób patrzenia na firmę przez jej klientów.

Chociaż trudno pokusić się o długoterminowe prognozowania, bo te, jak pokazała przeszłość, trudne są do przewidzenia, to KNC jest firmą otwartą na nowe wyzwania i chętną do przecierania nowych szlaków na rynku nieruchomości.

Jak podkreśla BSM. – firma wychodzi do młodych pośredników z dopiero co nadaną licencją z propozycją poprowadzenia własnego biura nieruchomości. Firma rozwija sieć franczyzową na razie na terenie województwa małopolskiego, podkarpackiego oraz świętokrzyskiego, docelowo jednak zainteresowana jest siecią KNC w całej Polsce.

Dlatego też wszystkich zainteresowanych zapraszamy do współpracy, a o szczegółach oferty przeczytać można na stronie: www.wsn.pl.

Dyrektor BSM. ma dla klientów KNC dobre wiadomości.

Spadają ceny nieruchomości, znów kupuje się więcej mieszkań, banki zmieniają swoją politykę kredytowania – co jest oznaką, że otrząsnęliśmy się z pesymistycznych nastrojów, więc, jak twierdzi, teraz będzie już tylko lepiej.

 

 

Nie ma kolejek po mieszkania

 

TEMI | 28 października 2009 str.4

 

Kupić czy wynająć, czekać ze sprzedażą czy nie – jak kształtuje się sytuacja na tarnowskim rynku nieruchomości

 

Od początku kryzysu finansowego mieszkania w Polsce potaniały nawet o ponad 10 procent. Nie warto jednak łudzić się, że będzie jeszcze taniej. Chcesz kupić mieszkanie kupuj teraz – radzą analitycy rynku nieruchomości, przewidując, że ceny będą szły w górę. W Tarnowie największym wzięciem cieszą się mieszkania małe, co nie znaczy jednak, że inne nie znajdują swych nabywców. Generalnie na brak klientów właściciele biur nieruchomości nie mogą narzekać, choć sprzedaż nie jest taka, jak przed ponad rokiem.

 

Ceny poleciały w dół

 

Na początku kryzysu wielu analityków zapowiadało, że ceny mieszkań gwałtownie spadną, a deweloperzy będą splajtować. Zainteresowani kupnem z zadowoleniem zacierali, a sprzedający załamywali ręce. Pogodziła ich sytuacja na rynku, bowiem mieszkania faktycznie potaniały, lecz nie tak mocno, jak przewidywano. Tymczasem, jak zapowiadają analitycy rynku nieruchomości, to już koniec spadku cen, wkrótce będzie drożej.

W biurach pośredników największy ruch panował w wakacje, przeprowadzano nawet kilka razy więcej transakcji niż wcześniej, bowiem klienci, którzy mieli zdolność kredytową i wyczekiwali atrakcyjnego momentu do kupna własnego lokum, chyba stwierdzili, że taki czas właśnie nastał.

- Ruch jest rzeczywiście większy, ale na pewno nie na poziomie lat 2007-2008. Trzeba jednak pamiętać, że sporo ludzi wcześniej nabyło mieszkania, ponadto wraz z kryzysem część potencjalnych klientów straciło zdolność kredytową – komentuje Jerzy Hebda, właściciel biura nieruchomości w Tarnowie.

Dla innego tarnowskiego biura najlepszymi miesiącami pod względem sprzedaży były lipiec i sierpień. – We wrześniu ruch nieco osłabł, ale zainteresowanie mieszkaniami wciąż jest spore – zapewnia szefowa biura Krystyna Garlej.

Niewiele zmieniły się natomiast wymagania zainteresowanych kupnem własnego lokum, którzy poszukują przeważnie mieszkań małych, 40-45 metrowych, jedno – bądź dwupokojowych. Zdaniem Jerzego Hebdy taka prawidłowość obserwowana jest już od dawna. – Małe mieszkanie kosztuje mniej, a w takiej sytuacji łatwiej jest o kredyt, własne środki czy pożyczkę od rodziny – twierdzi. – Problem w tym, że tego typu ofert pojawia się na rynku niewiele.

 

Blisko centrum i z niskim czynszem

 

W Tarnowie ceny mieszkań spadły o 10-15%. Za niewielkie, 40-45-metrowe lokum płacimy około 120-130 tysięcy złotych. –Najszybciej sprzedają się mieszkania do 140 tysięcy złotych. Na większe musimy wydać 160-180 tys. zł – mówi Krystyna Garlej.

Cena jednego metra kwadratowego jest niższa niż 3 tys. złotych,, tymczasem w latach 2007-2008 – znacznie przekraczała tę kwotę. Najtańsze są oczywiście mieszkania jednopokojowe, za które zapłacimy około 80-120 tys. złotych, ale często zdarza się, że te najmniej kosztujące nadają się do gruntownego remontu.

Czego poszukujemy? Wszyscy przedstawiciele biur nieruchomości twierdzą, że oprócz wymogów co do wielkości przyszłego lokum, istotne są również inne aspekty.  – Najbardziej poszukiwane obecnie mieszkanie powinno znajdować się blisko centrum miasta, musi mieć mały metraż, dwa, a najlepiej trzy pokoje, na pierwszym lub drugim piętrze – wyliczają w biurach pośrednictwa. – Osoby powracające z zagranicy najchętniej kupują mieszkania nowoczesne, o wyższym standardzie, z kuchnią pod zabudowę i wykończoną łazienką. Duże, atrakcyjne mieszkania kosztują 300 tysięcy złotych i też się sprzedają.

Kupujący zdecydowanie bardziej wolą nowe budownictwo niż bloki wzniesione z wielkiej płyty. Te ostatnie oglądane są raczej niechętnie. Kupując droższe mieszkanie, za które sprzedający żąda np. 180 tys. złotych, chcemy, aby było od razu do zasiedlenia, bez konieczności wykonywania dużych remontów. Sporą uwagę zwracamy tez na czynsz, jaki przyjdzie nam płacić w nowym mieszkaniu. – Raczej poszukujemy tanich spółdzielni lub wspólnot mieszkaniowych – wyjaśnia Krystyna Garlej.

 

Nie spieszą się z kupnem

 

Zdaniem analityków rynku nieruchomości, zainteresowani kupnem mieszkania już nie powinni liczyć na spadek cen, niemniej jednak wizja droższego lokum wcale nie mobilizuje tarnowian do pośpiechu w kupowaniu. – Tarnowski rynek nieruchomości jest specyficzny, u nas ceny mieszkań nie wzrastały jak w większych miastach. Od roku nie ma jakiegoś wzmożonego zainteresowania kupnem, bowiem na 10 zawieranych transakcji w naszym biurze, tylko jedna dotyczy sprzedaży mieszkania – twierdzi BSM..

Jeszcze w 2007 roku ofert sprzedaży mieszkań było niewiele, bowiem właściciele sprzedawali bez pośredników. Teraz mają problem, więc szukają pomocy w biurach nieruchomości. – Mamy sporo ofert mieszkań budowlanych z wielkiej płyty przy ul. Monte Cassino czy Marynarki Wojennej. Nie cieszą się one wielkim zainteresowaniem, co specjalnie nie dziwi, bowiem cena jednego metra kwadratowego wynosi około 3 tys. złotych, tymczasem alternatywą są propozycje deweloperów, którzy budują nowe, 3-4-kondygnacyjne budynki w innej, nowoczesnej technologii, żądając 3 500-3 600 zł za metr kwadratowy – wyjaśnia BSM..

Przedstawiciele biur obserwują też inną prawidłowość. Ci, którzy dysponują zasobniejszym portfelem, coraz częściej wybierają kupno działki i budowę domu niż własny kąt w bloku. – Za 100-metrowe mieszkanie możemy zapłacić nawet 350 tysięcy złotych. Za taką samą kwotę kupimy działkę pod Tarnowem i wybudujemy własny dom, zwłaszcza, że zarówno materiały budowlane, jak i siła robocza ostatnio potaniały – zaznacza Jerzy Hebda.

Koszt budowy domu sięga 2,5-2,8 tys. Zł za metr kwadratowy, jest więc nad czym się zastanawiać.

 

Wynajęcie ze ślubem

 

Sytuacja na rynku mieszkaniowym odbiła się też na cenach wynajmu. W dużych miastach stawki poszły w górę, ale z początkiem tego roku sytuacja zaczęła się stabilizować. Ceny wynajmu wiosną są umiarkowane, powoli wzrastają latem i mocniej jesienią, a szczyt jest we wrześniu i październiku. W tym roku tendencja ta nie jest tak wyraźna, może dlatego, że na rynku pojawiło się więcej ofert, gdyż ludzie, którzy chcieli sprzedać mieszkanie, a pamiętają jeszcze rekordowe ceny sprzed roku, czekają teraz na ponowny ich wzrost i wolą wynająć lokal.

W Tarnowie mamy nieco inną sytuację, bowiem lokalny rynek wynajmu jest zdecydowanie uboższy niż w dużych ośrodkach. –Generalnie nie ma zainteresowania wynajmem mieszkań, niewiele mamy również ofert – przyznaje BSM.. – Ostatnio mieliśmy klienta, który chciał wynająć mieszkanie o bardzo wysokim standardzie – trzy pokoje z najnowocześniejszym umeblowaniem. Gotów był zapłacić za wynajem 2-2,5 tys. złotych, co na warunki tarnowskie jest ceną bardzo wysoką. Mieliśmy problem ze znalezieniem takiego mieszkania, gdyż nasze oferty to typowe lokale w blokach z wielkiej płyty, 3-4-pokojowe, z wyposażeniem pochodzących jeszcze z lat osiemdziesiątych.

Ceny wynajmu zależą przede wszystkim od stanu oferowanego mieszkania. Za jednopokojowe mieszkanie musimy zapłacić 500-550 złotych wraz z czynszem, czyli około 300 zł dla właściciela i 200-250 dla spółdzielni lub administratora budynku. W nowych blokach płacimy za wynajem nawet 800 złotych plus czynsz.

Kto najczęściej wynajmuje mieszkania? – Głównie studenci oraz ludzie z innych miast pracujący w Tarnowie – mówi Jerzy Hebda.

Właściciele mieszkań z reguły mają swoje wymagania. Najchętniej w roli lokatorów widziane są małżeństwa, niekiedy wymogiem jest nawet… ślub kościelny, pojawiają się też zastrzeżenia, że w mieszkaniu nie mogą przebywać psy, a nawet dzieci. Takich wymagań nie mają z pewnością osoby chcące wynająć lokum dla studentów oraz ci, którzy zamierzają szybko znaleźć przyszłego lokatora.

 

Kornelia Koba

 

 

Agent się nie nudzi

 

Własny Biznes, Franchising | grudzień 2009 s. 47,48


Dobry czas na kupno własnego M

 

Moim zdaniem rynek nieruchomości złe dni ma już za sobą i liczba zawieranych transakcji przez agentów nieruchomości będzie wzrastać. Klienci kupują coraz więcej, zwłaszcza działki pod budowy domów jednorodzinnych oraz grunty rolne, które za kilka lat będzie można odrolnić i przekształcić w tereny budowlane. Ceny mieszkań przez ostatni okres wyhamowały i spadły średnio 15 do 20 proc., czyli można powiedzieć, że kryzys zrobił dobrą robotę, doprowadzając do przeszacowania ich wartości rynkowej. Teraz jest dobry czas na kupno mieszkania, bo ceny już raczej nie spadną – może z wyjątkiem mieszkań na rynku wtórnym budowanych 20 – 30 lat temu, szczególnie tych z wielkiej płyty.

W najbliższym czasie może się okazać, że w związku z mniejszą podażą mieszkań zadziałają reguły rynku i ceny wzrosną. Przez ostatni rok niewiele działo się na rynku nieruchomości komercyjnych, na którym działają instytucje finansowe. Oczekiwały one dalszego rozwoju wypadków i nie inwestowały w nieruchomości. Jestem przekonany, że ta sytuacja ulega już zmianom i w ramach dywersyfikacji inwestycji kapitał ten, a szczególnie kapitał zachodni, m.in. fundusze inwestycyjne, który do tej pory omijał Polskę, inwestując w Azji lub Europie Zachodniej, dostrzeże atrakcyjność Europy Środkowej, co doprowadzi w konsekwencji do rozruszania rynku i do realizacji wielu dużych projektów, które na razie czekają na lepsze czasy.

Stanisław Wierny, Dyrektor oddziału KNC Nieruchomości w Nowym Sączu. 

 

KNC Nieruchomości

 

Sieć KNC powiększyła się o pięć biur nieruchomości.

KNC Nieruchomości uruchomiło kilka tygodni temu kolejne franczyzowe placówki – tym razem w Bielsku-Białej, Krakowie, Kielcach, Łomży i Olsztynie. Następnych dziesięć biur jest przygotowywanych do otwarcia. KNC chce, aby pod koniec 2009 r. w sieci działało 40 biur nieruchomości.

Osoba która chciałaby zostać franczyzobiorcą sieci KNC, powinna dysponować kwotą około 10 tys. zł – tyle według przedstawicieli firmy należy wydać na wyposażenie biura nieruchomości. Franczyzodawca nie pobiera opłaty wstępnej. W trakcie współpracy franczyzobiorca będzie zobowiązany uiszczać opłatę miesięczną w wysokości 500 zł. Lokal, w którym będzie można urządzić biuro nieruchomości, powinien mieć ok. 60m2 powierzchni i składać się z przynajmniej dwóch pomieszczeń – biura obsługi oraz sali konferencyjnej. Najlepiej, jeśli zlokalizowany byłby w miejscowości zamieszkałej przez co najmniej 50 tys. Mieszkańców.

KNC posiada 7 biur własnych i 16 franczyzowych, w tym pięć poza granicami kraju – w USA, Wielkiej Brytanii i we Francji.

 

Chętnych do kupna domu nie brakuje, ale obiektów spełniających warunki zainteresowanych jest na rynku bardzo mało

Ruch w nieruchomościach

Czy szaleństwo cenowe, które panowało na rynku nieruchomości przez cały miniony rok przeniesie się z mieszkań na domy? W Tarnowie jak na razie takich tendencji nie widać. Mając na uwadze mało interesującą ofertę sprzedaży domów, można przypuszczać, że jeśli ceny faktycznie pójdą w górę, to prawdopodobnie nieznacznie. Tymczasem eksperci prognozują, że boom na rynku nieruchomości potrwa jeszcze od 3 do 5 lat.

Co będziemy kupować?

W 2006 roku wzrost cen metra kwadratowego nieruchomości mieszkalnych był olbrzymi i chyba wyższy od przewidywań. W największych miastach w Polsce mieszkania podrożały średnio od 25 do 60 proc. Oczywiście ceny były zróżnicowane w zależności od miejscowości, dzielnicy, a także wielkości mieszkania i standardu jego wyposażenia. Zazwyczaj największym popytem cieszyły się lokale małe, mające atrakcyjną lokalizację.

Najdrożej płaciliśmy za mieszkania w Warszawie i Krakowie, gdzie w listopadzie ubiegłego roku jeden metr kwadratowy kosztował już ponad 7 tys. złotych. Specjaliści od rynku nieruchomości twierdzą, że wzrost cen mieszkań był spowodowany głównie faktem, że cały czas istniała spora różnica między popytem a podażą. Na rynku nadal jest wielu chętnych na zakup mieszkania, a tych po prostu zaczyna brakować. W 2006 roku ceny domów nie rosły tak gwałtownie jak mieszkań - wzrost był zaledwie na poziomie 5 proc. w skali kraju. Najchętniej kupowane były budynki o względnie małej powierzchni.

Co nas czeka w bieżącym roku? Analitycy rynku nieruchomości twierdzą, że w 2007 ceny mieszkań nadal będą rosły, choć tempo wzrostu nie będzie już tak wysokie. Ponieważ dobrą alternatywą dla drogich mieszkań mogą stać się nieruchomości poza miastami lub na ich obrzeżach, najprawdopodobniej podrożeją domy jednorodzinne i segmenty.

Ceny w górę

Ogólnopolski trend w zwiększonym popycie na mieszkania był zauważalny również w Tarnowie. W Biurze Nieruchomości "Fred" największy ruch panował od marca do października, klienci pytali nie tylko o mieszkania, zainteresowani byli także działkami. W minionym roku w Tarnowie ceny mieszkań wzrosły od 20 do 30 proc., za jeden metr kwadratowy kupujący płacą 1700-2400 złotych. Podrożały też działki, których w samym mieście i jego obrzeżach jest jak na lekarstwo. Ceny poszły w górę o około 30 proc., za jeden ar ziemi płacimy już od 6 do nawet 10 tys. złotych.

Najwięcej żądają sprzedający grunty w Mościcach, gdyż 10 tyś. złotych za ar. Nieco taniej jest w Krzyżu. - Na początku tego roku praktycznie "od ręki" sprzedaliśmy działki 7-8-arowe w Krzyżu, w cenie 2-3 tys. złotych za ar - wyjaśnia BSM., dyrektorka Konsorcjum Nieruchomości Consulting w Tarnowie. - Praktycznie działki są już znacznie droższe, musimy zapłacić 5-6 tys. złotych za ar. Gdy jeszcze pół roku temu sprzedawaliśmy grunty budowlane przy ul. Wiśniowej, to sprzedający żądali 3 tysięcy złotych za ar, potem cena wzrosła do 4,5 tys. złotych, po dwóch lub trzech kolejnych miesiącach trzeba było płacić 5 tys. złotych, a obecnie właściciele żądają już w tej okolicy 6,6 tys. złotych za ar.

Klienci Konsorcjum oglądali też działkę przy ul. Źródlanej w Tarnowie, za którą sprzedający chciał otrzymać 7 tys. złotych za ar.

Niestety od kilku lat w Tarnowie pula działek budowlanych przeznaczonych do sprzedaży gwałtownie maleje. Biuro Nieruchomości "Fred" nie miało w minionym roku ani jednego zgłoszenia dotyczącego sprzedawanej działki, tymczasem klienci pytali o grunty na Piaskówce i w Mościcach. - Obserwujemy też zainteresowanie działkami o dużej powierzchni, nawet wielohektarowymi. Niestety, nie ma ich zbyt wiele w okolicy - mówi Jerzy Hebda, właściciel biura nieruchomości "Kontakt" w Tarnowie.

Nadal szukamy mieszkań

Grudzień minionego roku był szczególnie gorący dla tych, którzy chcieli kupić mieszkanie. Nadal ten sektor nieruchomości cieszy się dużą popularnością, choć rynek wtórny zdecydowanie się kurczy. - Największym popytem cieszą się mieszkania, gdyż są one najbardziej dostępne dla kupujących - twierdzi Jolanta Olko, właścicielka Salonu Nieruchomości "Arcus" w Tarnowie. - W dalszej kolejności klienci pytają o domy poza miastem, budynki mieszkalne nadające się do remontu, następnie działki oraz luksusowe rezydencje o nowoczesnej architekturze, z bardzo dużym ogrodem.

Zazwyczaj jednak kupujący szukają mieszkań 2-3 pokojowych, w nowych blokach położonych w atrakcyjnym rejonie miasta, na pewno nie na typowym blokowisku. Ceny są dość zróżnicowane - ktoś chce sprzedać 63-metrowe mieszkanie w rejonie ul. Rolniczej w cenie 100 tys. złotych, ale tyle samo żąda właściciel 32-metrowego lokum w wielkiej płycie.

- Klientami nakręcającymi popyt w biurach nieruchomości są Polacy zarabiający w krajach zachodniej Europy - podkreśla Jerzy Hebda - To są w tej chwili nasi główni klienci, którzy kupują zarówno mieszkania, jak i domy, gdyż wiedzą, że ceny będą jeszcze rosły. Jak przewidują właściciele tarnowskich biur nieruchomości, na lokalnym rynku w tym roku na pewno nie będzie taniej - możemy się spodziewać stabilnego wzrostu cen, co najmniej o 10 procent.

Na brak klientów nie można narzekać. - Ogólnie jest ruch. Nigdy w mojej dziesięcioletniej pracy w nieruchomościach nie było takiej sprzedaży, jak w ciągu ostatniego roku czy dwóch lat. Widać, że ludzie mają pieniądze - mówi BSM.. Obroty na rynku nieruchomości rosną. - Ludzie się interesują i na bieżąco śledzą wzrost cen - twierdzi Jerzy Hebda.

Stare - za brzydkie, nowe - zbyt drogie

Krajowi analitycy rynku nieruchomości spodziewają się w tym roku sporych zmian i większego popytu na domy jednorodzinne, a co za tym idzie - także wzrostu ich cen. Wiele osób sprzeda mieszkania, a pieniądze zainwestuje w domy. Ich cena w tym roku może zwiększyć się nawet o 40 proc., ale w Tarnowie chyba nie aż tyle. Nasz lokalny rynek tego sektora nieruchomości jest dość specyficzny.

- Podaż interesujących domów jest znikoma. Mamy do sprzedania budynki stare, brzydkie, źle zbudowane i z przestarzałych materiałów. Przeważnie nie można w nich od razu zamieszkać. Natomiast właściciele nowych domów nie chcą się ich pozbywać. Musi wydarzyć się jakiś przypadek losowy, gdy ktoś zdecyduje się na sprzedaż nowego budynku - wyjaśnia Jerzy Hebda.

- Przeważa oferta budynków z lat 70. i 80., czyli domy o starej architekturze i drogim utrzymaniu, które kosztują grubo ponad 200 tys. złotych. Nie ma na nie chętnych. Natomiast jeżeli już mamy ofertę nowego domu, to jego cena kształtuje się na poziomie 400-500 tys. złotych - zaznacza BSM.. Sprzedający z reguły tłumaczą, że tyle kosztowało samo wybudowanie domu. Natomiast klienci interesują się, oglądają i... zazwyczaj na tym się kończy. - Jeżeli sprzedający nie obniży wygórowanej ceny domu, to nikt go nie kupi. - Myślę, że w tym roku nie będzie żadnego wzrostu cen domów - twierdzi BSM..

W Biurze Nieruchomości "Fred" zainteresowanie domami jest raczej niewielkie. Klienci pytają o budynki murowane i wykonane z nowej technologii bądź stare i drewniane, nadające się do remontu, położone na atrakcyjnej działce w odległości około 5-10 kilometrów od Tarnowa. Na potencjalnego kupca czeka m.in. nowy, 200-metrowy dom w Wierzchosławicach, za który właściciel żąda 350 tys. złotych. Niedawno został natomiast sprzedany w cenie 35 tys. złotych zaniedbany dom drewniany, usytuowany w bardzo ładnej okolicy pod miastem.

Zdaniem Jolanty Olko problem jest także w tym, że w Tarnowie nie ma żadnego developera, który budowałby domy wolnostojące na sprzedaż, a tymczasem na nie byłoby bardzo dużo chętnych.

Źródło: archiwum Temi.

Działkę pilnie kupię!

Ceny mieszkań, domów i działek w regionie tarnowskim utrzymują się na stabilnym poziomie, prawie nie zmieniły się od jesieni. U progu lata kupujący rzadziej pytają o mieszkania lub domy, natomiast prawdziwe oblężenie przeżywają biura nieruchomości oferujące działki budowlane i rolne.

Nieruchawy rynek

Na pierwotnym rynku mieszkaniowym inwestorzy zaczęli planować i oferować tańsze mieszkania. Z budynków znika kamień na elewacjach, nie ma mowy o dużej powierzchni lokali czy recepcji w holu - wszystko w imię niższych cen. Rozpoczynają się też inwestycje na pozyskanych w czasie kryzysu tańszych gruntach. Z kolei klientom w realizacji marzeń o własnym kącie coraz bardziej pomagają banki, oferując bardziej przystępne kredyty.

Tymczasem na wtórnym rynku nieruchomości nie widać ewidentnych zmian.

- Ceny są ustabilizowane, obserwujemy nieco mniejszy popyt na domy, co można wytłumaczyć problemami z kredytami, ponadto rynek też się już trochę nasycił - uważa Jerzy Hebda, właściciel biura "Hebda Nieruchomości" w Tarnowie.

Tarnowski rynek mieszkaniowy praktycznie zamarł, niewiele osób pyta o lokale w blokach, gdzie za jeden metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić średnio 2,5-3 tys. złotych.

- Nie ma wiele ofert sprzedaży mieszkań, klienci też ich raczej nie szukają, a ceny są dość mocno przeszacowane - komentuje BSM., dyrektorka KNC Nieruchomości w Tarnowie.

Duża podaż, średni popyt

Na tę sytuację istotne znaczenie ma również fakt, iż w mieście mamy dużą podaż mieszkań nowych, których ceny są porównywalne do oferowanych przez wtórny rynek nieruchomości.

Jednak niezależnie od tego, wciąż nie zmieniają się upodobania osób chcących kupić mieszkanie - najchętniej decydujemy się na lokale małe, dwu lub trzypokojowe, mające około 50 metrów kwadratowych powierzchni, kosztujące z reguły do 150 tys. zł.

Pośrednicy zauważają, że stagnacja na tarnowskim rynku mieszkaniowym nie odpowiada trendom panującym w większych miastach, gdzie mieszkania wciąż sprzedają się dobrze. U nas przyszli właściciele własnych "m" kierują się rozmaitymi względami.

- Bloki z wielkiej płyty mają w Tarnowie dość kiepską opinię, aczkolwiek są tam mieszkania tanie. Jeśli wybieramy lokum w budynku z cegły, wybudowanym w latach 50., musimy się liczyć z wydatkiem 3 tys. zł za metr kwadratowy, dla porównania za mieszkanie w kilkunastoletnim bloku z wielkiej płyty możemy zapłacić ponad 2 tys. zł za metr - wyjaśnia Ryszard Grzebień, właściciel tarnowskiego oddziału Biura Nieruchomości "Północ".

Paradoksalnie, duże, 80-metrowe mieszkanie w tarnowskim wieżowcu na wyższym piętrze kupujemy płacąc po 2,2 tys. zł za metr kwadratowy, ale tyle samo wydamy na znacznie mniejsze w bloku wybudowanym z cegły.

- Klienci często muszą wybierać między mieszkaniem dużym, ale z wielkiej płyty i małym - w budynku w lepszej technologii - podkreśla właściciel biura "Północ".

W marcu ostro ruszył wynajem mieszkań, co - jak zauważają pośrednicy nieruchomości - miało ścisły związek z prowadzonymi w mieście inwestycjami - budową dróg czy centrów handlowych.

- Wiele firm poszukiwało mieszkań dla swoich pracowników, w wynajmowanych lokalach mieszkało często po 5-6 osób - zaznacza BSM.. Za trzypokojowy lokal o powierzchni 50-60 m. kw. trzeba było zapłacić 1500-1800 złotych.

W mieście nie ma działek

Wśród oferowanych do sprzedaży nieruchomości zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszą się obecnie działki, choć już od jakiegoś czasu znalezienie dobrego kawałka ziemi na budowę w Tarnowie niemal graniczy z cudem.

- Mamy coraz mniej działek budowlanych, rozwiązaniem byłoby poszerzenie granic administracyjnych miasta - twierdzi Jerzy Hebda.

Ceny gruntów w Tarnowie wahają się od 10 do nawet 20 tys. zł za ar. Często kupujemy więc to, co jest dostępne w odległości około 15-20 km od miasta.

- Już w marcu mieliśmy duże zainteresowanie działkami w Machowej, Radłowie, Łękawicy i Starych Żukowicach. Ceny wynosiły około 3-3,5 tys. zł za ar. Z kolei w kwietniu sprzedawaliśmy działki rolne w Jodłowej, Kowalowej, Ryglicach i Zalasowej - wylicza BSM..

Gruntów rolnych szukamy głównie pod planowane inwestycje, oferowane działki mają z reguły od 1 do 2,5 hektara, płacimy 15-17 tys. zł za hektar. W cenie są też działki komercyjne.

- Niedawno sprzedaliśmy taką nieruchomość w Skrzyszowie, przy głównej trasie, za 16 tys. zł za ar - mówi B. Model.

Mały, biały domek

W maju w tarnowskich biurach nieruchomości zaczęło pojawiać się więcej osób zainteresowanych kupnem domów, przy czym najczęściej pytano nie o budynki nadające się do zamieszkania, lecz do wykończenia.

- Sprzedaliśmy kilka takich nieruchomości, m.in. dwukondygnacyjny dom z lat 90. w Lisiej Górze, za który nabywca zapłacił 160 tys. zł oraz budynek w stanie surowym w Koszycach Wielkich za 260 tys. złotych - przyznaje dyrektorka KNC Nieruchomości.

Generalnie w biurach znajdziemy oferty nowych domów typu - parter i poddasze użytkowe, ale ich ceny nie zawsze odpowiadają możliwościom finansowym potencjalnych kupców. Dom w stanie surowym kosztuje 400-450 tys. złotych, natomiast za budynek w pełni wykończony trzeba zapłacić 500-600 tys. zł. Taki dom może dość długo czekać na swojego nabywcę, bowiem najczęściej klienci biur poszukują budynków do wykończenia w cenie 200-300 tys. zł.

- Tego typu ofert nie ma na rynku nieruchomości - podkreśla BSM.. - W poszukiwanej cenie są tylko budynki z lat 70., przeznaczone do kapitalnego remontu.

Czasem decydujemy się na kupno starego domu w podtarnowskiej miejscowości i przystosowujemy go do własnych potrzeb.

- Klienci zastanawiają się, czy kupić tańszy dom, przy którym trzeba dużo zrobić, czy może wybrać większe mieszkanie w bloku - tłumaczy Ryszard Grzebień.

Źródło: archiwum Temi.

Franczyza zakwita wiosną

Które biznesy notują zwiększone przychody na wiosnę? My obstawiliśmy serwisy rowerowe i salony urody.

Przed 1 listopada w sklepach pojawiają się znicze. Zaraz po tym zastępują je ozdoby choinkowe i sylwestrowe sztuczne ognie. W lutym na wystawach goszczą walentynkowe czerwone serduszka i czekoladki. W skomercjalizowanym świecie popularne święta wyznaczają rytm popytu. A czy pory roku, a w szczególności wiosna, wraz z którą natura budzi się do życia, mają jakikolwiek wpływ na sytuację rynkową? Zapytaliśmy przedstawicieli firm franczyzowych, których działalność teoretycznie powinna ożywać na wiosnę, jak przygotowują się do tej pory roku. - Na wiosnę przygotowujemy specjalny projekt w imieniu inwestora, amerykańskiej grupy kapitałowej. Rozpoczynamy sprzedaż domów na ekskluzywnym, ogrodzonym i monitorowanym osiedlu w urokliwym miejscu pod Nowym Sączem. Znajdzie się tam ponad 100 domów mieszkalnych z pełną infrastrukturą: placami zabaw, kortami, zapleczem handlowym, własną przychodnią lekarską, świetlicą osiedlową itp. Licząc, że wiosna to dobry czas na zakup własnego gniazdka, wiążemy z tą inwestycją wielkie plany - mówi Stanisław Wierny, dyrektor biura nieruchomości KNC z Nowego Sącza.

Inwestycji towarzyszy kampania reklamowa prowadzona w mediach od początku lutego. Jednak to jedyny tak poważny zamiar firmy mający związek z nową porą roku. - W zakresie naszej podstawowej działalności, czyli pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, nie ma wyraźnie zaznaczonej sezonowości. Na tym rynku transakcje odbywają się przez cały rok - mówi Stanisław Wierny.

Rozruch po zimie

Co innego branża rowerowa, która tylko czeka, aż stopnieją ostatnie zimowe śniegi i kolarze wyruszą na ścieżki rowerowe i na szosy. - Rowerzyści rozpoczynają sezon, gdy z dróg znika śnieg, temperatura niekoniecznie musi być dostatecznie wysoka. Rynek oferuje amatorom jazdy na rowerze szeroki wachlarz strojów kolarskich, które odpowiednio dopasowane zapewniają komfort jazdy. Wystarczy więc, żeby było sucho, a wówczas rowerzyści inaugurują sezon - mówi Damian Macios, kierownik działu sprzedaży firmy Velo, do której należy sieć Dobre Sklepy Rowerowe. Zanim jednak Polacy wyruszą na trasy, skorzystają z usług serwisów rowerowych, niektórzy zdecydują się nawet na zakup nowego sprzętu.

- Po zimowym śnie wraz z ożywającą naturą budzą się do życia rowerzyści. Powoli zaczynają przygotowywać rowery do rozpoczynającego się sezonu, co widać po przychodach serwisów rowerowych. Są to miejsca, które oblężenie klientami przeżywają wczesną wiosną - podkreśla Damian Macios. Klienci, którzy szukają nowego sprzętu, coraz częściej przychodzą ze sprecyzowanymi wymaganiami i poszukują nowości. Dlatego wiosna to w sklepach rowerowych również czas wprowadzania nowych produktów. - Osoby odwiedzające Dobre Sklepy Rowerowe wiedzą, że aby czerpać jak najwięcej przyjemności z jazdy na rowerze, muszą dobrać rower do preferowanych warunków jazdy. Dlatego też tak dużym zainteresowaniem cieszą się rowery z grupy City Bikes, czyli idealnie nadające się do poruszania się po coraz bardziej zakorkowanych drogach polskich miast. Jak co rok, również i w tym sezonie pojawi się szereg nowości w sklepach sieci Dobre Sklepy Rowerowe, a wśród nich rowery nowej marki Agang - mówi Damian Macios.

Stanowcze nie dla zimowych zapasów

Bardziej leniwi klienci, którzy po zimie chcą poprawić stan swojej urody bez wysiłku fizycznego, wybierają się do salonów urody i do centrów dietetycznych. - W większości punktów ruch rzeczywiście zaczyna się na wiosnę. Gorący okres to również tygodnie przedwakacyjne - mówi Paweł Czerwiński, dyrektor generalny centrum medycznego 4Health. Liczba klientów zwiększa się po sylwestrze i stopniowo wzrasta do pierwszych wiosennych miesięcy. - Już na początku roku zauważyliśmy zwiększone zainteresowanie naszymi usługami, natomiast na wiosnę klientów jest 30-40 proc. więcej niż w pozostałych porach roku - wyjaśnia Paweł Czerwiński.

Wiosna to również dobry czas na zmianę image, więc oblegane są również salony fryzjerskie. - Reguły sezonowości we fryzjerstwie są proste. Marzec lub kwiecień, w zależności od tego, kiedy przypada Wielkanoc, to dobre miesiące. Natomiast styczeń, luty, listopad to miesiące słabsze. Ponieważ w tym roku święta są na początku kwietnia, w marcu powinien być większy ruch - mówi Tomasz Bączyk, członek zarządu firmy Provalliance, która zarządza siecią salonów fryzjerskich Jean Louis David

Wiosenny optymizm

Czy wiosną Polacy częściej niż w pozostałe pory roku są skłonni do inwestowania we własne firmy? - Rozmowy z potencjalnymi franczyzobiorcami toczą się raczej jesienią, by sklep rowerowy mógł rozpocząć swoją działalność razem z początkiem sezonu, czyli wczesną wiosną - wyjaśnia Damian Macios z Velo. - Pytania o możliwość zaangażowania się we franczyzę spływają do nas przez cały rok. Gorzej jest jednak z przełożeniem tej liczby na konkretne umowy. W pierwszej połowie 2010 roku planujemy otwarcie dwóch lokali - mówi Tomasz Bączyk z JLD.

Stanisław Wierny z biur nieruchomości KNC oczekuje, że wiosna będzie sprzyjać pozyskiwaniu nowych biorców licencji. - Zakładam, że wpływ wiosny na rozwój sieci będzie pozytywny. Skoro dużo dzieje się już teraz, nie przewiduję, aby ta sytuacja miała się pogorszyć. Nasza sieć rozwija się, pomimo że jeszcze mamy zimę, w najbliższym czasie planujemy podpisać umowy z kilkoma partnerami. Otworzymy punkty franczyzowe m.in. na Śląsku oraz nad morzem - dodaje. Z rozmów z właścicielami firm wynika, że dla niektórych wiosna wiąże się z większym ruchem w biznesie. Jednak porównując tę sytuację do okresów przedświątecznych, w większości przypadków trudno mówić tu o poważnym wzroście klientów.

Autor: Joanna Sopyło - miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING.

Ceny gruntów budowlanych nadal wysokie

9, 10 tysięcy złotych za ar w Tarnowie i od 4 do 6 tysięcy za ar poza miastem.

Ceny gruntów budowlanych w mieście i regionie nadal pozostają dość wysokie. Mimo informacji analityków rynku nieruchomości o taniejących działkach pod zabudowę na terenie kraju, w Tarnowie trudno zaobserwować taką tendencję.

A które tereny w mieście Leliwitów cieszą się największym wzięciem?

- Liczba wolnych gruntów kurczy się w szybkim tempie, ale najpopularniejsze wciąż pozostaje tzw. Osiedle Nauczycielskie - mówi dyrektor Konsorcjum Nieruchomości Konsulting w Tarnowie BSM..

Nie brakuje też chętnych na zakup gruntów w okolicach Alei Tarnowskich. Z kolei nienasycony popyt od dłuższego czasu obowiązuje na grunty rolne.

- Inwestowanie w ziemię od lat cieszy się dużą popularnością w Polsce - przyznaje BSM.. - Jest to bowiem pewniejsza i bardziej zyskowna forma lokowania pieniędzy niż np. w banku - dodaje.

Tu jak świeże bułeczki znikają działki z dostępem do drogi, uzbrojeniem i zabudowanym sąsiedztwem. Te czynniki sprawiają bowiem, że w przyszłości takie grunty będzie można przekwalifikować na budowlane i tym samym znacznie podnieść ich wartość. Jest to tym bardziej opłacalne, że hektar gruntu rolnego w Małopolsce kosztuje obecnie około 10 tysięcy złotych. Po zainwestowaniu w działkę 20 do 30 tysięcy złotych, za kilka lat można zyskać kilka razy więcej.

Tomasz Piszczek - ESKA Tarnów.

Wysokie ceny mieszkań

Mieszkania w Tarnowie wciąż drogie.

Mimo braku chętnych na zakup własnego "M", ceny na lokalnym rynku nieruchomości pozostają na poziomie z roku 2007.

- To był rok szczególny - przyznaje dyrektor Konsorcjum Nieruchomości Konsulting w Tarnowie BSM. - ale najprawdopodobniej już się nie powtórzy.

Obecnie za metr kwadratowy mieszkania w tzw. "wielkiej płycie" trzeba zapłacić od czterech do pięciu tysięcy złotych. Tym sposobem sprzedaż trwa wiele lat, albo oferent znacząco obniża cenę. A że jednak nadal dominuje to pierwsze podejście, uaktywnili się deweloperzy. Okazuje się bowiem, że za podobne pieniądze, a niekiedy nawet mniejsze można nabyć nowe mieszkanie.

- A w nim mamy nową technologię, własne opomiarowanie, i niższe koszty eksploatacji takiego lokalu - wylicza BSM..

Tomasz Piszczek - ESKA Tarnów.

KNC na południu Polski

Konsorcjum Nieruchomości Consulting otworzyło w lipcu dwa nowe punkty franczyzowe: w Lesku i Dębicy.

Nowe oddziały powstały mimo trudnej sytuacji w branży deweloperskiej i na rynku nieruchomości, jak również pomimo zastoju wynikającego z sezonu urlopowego.

- Wakacje to martwy sezonmówi Stanisław Wierny, dyrektor oddziału KNC w Nowym Sączu. - Intensywny rozwój sieci będziemy kontynuować we wrześniu.

Plany KNC zakładają otwarcie 40 nowych placówek do końca roku.

- Zdajemy sobie sprawę z trudności, które stoją przed nami, ale stawiamy sobie wysoko poprzeczkęzaznacza Stanisław Wierny. Jego zdaniem istnieją szanse, że wyniki sektora budowlanego będą się stopniowo poprawiać.

- Obserwujemy poprawę na rynku deweloperskim. Dobra sytuacja jest na rynku wtórnym. Ostatnio znacznie wzrosła ilość transakcji w obrocie gruntami, zwłaszcza jeśli chodzi o działki budowlane oraz rolne z możliwością przekształcenia na budowlane. Ceny tych ostatnich, szczególnie położonych w pobliżu miast, będą w najbliższym czasie szły w górę. Jednak ogólna kondycja sektora jest wciąż dużo gorsza niż przed rokiem mówi Wierny. - Największym problemem pozostaje kredytowanie. Podaż pozostaje na wysokim poziomie, znacznie gorzej jest z popytem. Na dużą skalę kupują zasadniczo już tylko ci, którzy posiadają środki własne.

Firma działa na rynku od 1997 roku. Obecnie za pośrednictwem KNC można wybierać z ponad 4,5 tys. ofert nieruchomości. Sieć KNC liczy cztery jednostki franczyzowe oraz trzy placówki własne.

Źródło: Franchising.pl

KNC zyskuje placówki za granicą

Sieć powiększyła się o punkty w Wielkiej Brytanii, Francji i USA.

Nowe placówki zagraniczne powstały w wyniku podpisania umów franczyzowych z naszymi dotychczasowymi partneramimówi Stanisław Wierny, dyrektor oddziału KNC w Nowym Sączu. – W Stanach Zjednoczonych KNC jest obecne w Chicago, Nowym Jorku oraz Hilton Head. W Wielkiej Brytanii jesteśmy w Huddersfield w West Yorkshire, a we Francji w Paryżu.

KNC rozwija sieć także na terenie Polski. Niedawno otwarta została franczyzowa placówka w Limanowej. W październiku mają ruszyć także punkty w Krakowie, Bochni i Wieliczce, a także w Łomży. Sieć agencji nieruchomości rozwija również placówki własne. W ostatnich tygodniach KNC powiększyło się o tego rodzaju punkty w Tarnowie, Nowym Sączu oraz Rzeszowie.

– Nasze założenia przewidujące otwarcie ośmiu nowych punktów we wrześniu i październiku będą wykonanemówi Stanisław Wierny. – Jeśli sytuacja będzie się rozwijać tak jak dotychczas, to do końca roku wywiążemy się z przyjętego planów otwarcia około 40 placówek.

Źródło: Franchising.pl

KNC podwójnie w Częstochowie

Właściciele sieci agencji nieruchomości chcą do końca roku otworzyć placówki w większości dużych miast w Polsce.

Franczyzowe agencje pośrednictwa w nieruchomościach radzą sobie dobrze. Pośrednicy szukają partnerów w Polsce i za granicą, szukają swojej szansy na giełdzie papierów wartościowych i korzystają na stopniowo powracającej koniunkturze na rynku nieruchomości.

Nogi z gazu nie spuszcza także Konsorcjum Nieruchomości Consulting, rozwijając sieć biur zarówno w kraju, jak i za granicą. Sieć współpracuje z pośrednikami ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Chorwacji.

Niedawno na rodzimym rynku KNC powiększyło się o placówkę w Częstochowie. To jednak nie jedyny punkt sieci, który ma powstać w tym mieście.

- Niedługo w Częstochowie powstanie drugie biurozdradza Stanisław Wierny, dyrektor nowosądeckiego oddziału KNC. - Prowadzone są rozmowy z kolejnymi potencjalnymi franczyzobiorcami z całej Polski. W kręgu naszych zainteresowań są m.in. Radom, Kielce, a także aglomeracja śląska. Uważamy, że są spełnione wszelkie warunki, by do końca bieżącego roku nasza sieć obejmowała wszystkie większe miasta w Polsce.

Obecnie sieć KNC w Polsce liczy 7 jednostek własnych i 30 franczyzowych. Przedsiębiorcy zainteresowani prowadzeniem własnego oddziału KNC powinni posiadać licencję pośrednika w obrocie nieruchomościami lub zapewnić sobie nadzór ze strony osoby posiadającej takie uprawnienia. Warunkiem przystąpienia do sieci jest także dysponowane lokalem handlowym w miejscowości o liczbie mieszkańców około 50 tys. lub więcej.

Źródlo: Franchising.pl

KNC sprzedaje w Chorwacji

Sieć rozwija współpracę z zagranicznymi partnerami.

Konsorcjum Nieruchomości Consulting szuka szans rozwoju poza rodzimym rynkiem. Ostatnio przedstawiciele sieci zawarli partnerską umowę z chorwackim pośrednikiem nieruchomości. Dzięki niej KNC zaoferuje klientom domy, mieszkania i grunty zlokalizowane na terenie tego śródziemnomorskiego kraju.

Poza granicami Polski działają też partnerzy sieci w Stanach Zjednoczonych, Francji i Wielkiej Brytanii. Właściciele KNC dążą też do rozpoczęcia współpracy z partnerem z Ukrainy.

- Już wkrótce może ta kooperacja może stać się faktem - mówi Stanisław Wierny, dyrektor oddziału w Nowym Sączu. - Jednocześnie pracujemy nad powiększaniem sieci w Polsce. Chcemy, aby do końca tego roku nasze biura były obecne we wszystkich większych polskich miastach.

Obecnie na rodzimym rynku działa 25 placówek franczyzowych KNC, m.in. w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Katowice, Wrocław, Piotrków Trybunalski i Rzeszów.

Pośrednicy w nieruchomościach zacierają ręce na myśl o powrocie dobrej koniunktury na rynku. Ceny mieszkań spadają coraz wolniej, a banki obniżają ceny kredytów hipotecznych, zapewniając jednocześnie ich większą dostępność. Wśród klientów Rośnie przede wszystkim zainteresowanie zakupem mieszkań małych i średnich, o powierzchni poniżej 70 m2.

Konsorcjum Nieruchomości Consulting działa na rynku od 1997 r. Firma specjalizuje się w pośrednictwie w sprzedaży nieruchomości, doradztwie oraz w działalności deweloperskiej skoncentrowanej na budowie domów jednorodzinnych. Firma należy do wielu branżowych organizacji i stowarzyszeń, m.in. Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, Małopolskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami i Powszechnego Towarzystwa Ekspertów i Doradców Rynku Nieruchomości.

Źródło: Franchising.pl

Ruch w nieruchomościach

KNC otwiera kolejne placówki.

Sieć Konsorcjum Nieruchomości Consulting zawitała do kolejnych polskich miast. Placówki KNC od niedawna można odwiedzić w Andrychowie, Limanowej oraz Wrocławiu. Ponadto przedstawiciele sieci przygotowują się do otwarcia punktów w Przemyślu, Warszawie, Piotrkowie Trybunalskim i Szczecinie.

- Prowadzimy również rozmowy z kilkunastoma zainteresowanymi w całym kraju, lecz umowy będą już finalizowane w styczniu - mówi Stanisław Wierny, dyrektor oddziału KNC w Nowym Sączu.

KNC od stycznia rozpocznie także sprzedaż nieruchomości na zamkniętym osiedlu domów jednorodzinnych pod Nowym Sączem.

- Podpisaliśmy z amerykańskim inwestorem umowę pośrednictwa i na zasadzie wyłączności chcemy zaoferować ponad sto domów, zarówno wolnostojących, jak i w zabudowie szeregowej - mówi Stanisław Wierny. - Osiedle posiada pełne zaplecze handlowo-usługowe, a także przychodnię lekarską, przedszkole, korty tenisowe oraz świetlicę.

Źródło: Franchising.pl

Agentów przybywa

Sieć KNC powiększyła się o pięć biur nieruchomości.

Na początku listopada Konsorcjum Nieruchomości Consulting uruchomiło kolejne franczyzowe placówki – tym razem w Bielsku-Białej, Krakowie, Kielcach, Łomży i Olsztynie. Następnych dziesięć biur jest przygotowywanych do otwarcia.

Osoba, która chciałaby zostać franczyzobiorcą sieci KNC, powinna dysponować kwotą około 10 tys. zł – tyle według przedstawicieli firmy należy wydać na wyposażenie biura nieruchomości. Franczyzodawca nie pobiera opłaty wstępnej. W trakcie współpracy franczyzobiorca będzie zobowiązany uiszczać opłatę miesięczną w wysokości 500 zł. Lokal, w którym będzie można urządzić biuro nieruchomości powinien mieć ok. 60 m2 powierzchni i składać się z przynajmniej dwóch pomieszczeń – biura obsługi oraz sali konferencyjnej. Najlepiej jeśli zlokalizowany byłby w miejscowości zamieszkałej przez co najmniej 50 tys. mieszkańców.

KNC posiada 7 biur własnych i 16 franczyzowych, w tym pięć poza granicami kraju – w USA, Wielkiej Brytanii i Francji.

Źródło: Franchising.pl

Dobry czas na nieruchomości

Sieć Konsorcjum Nieruchomości Consulting kontynuuje rozwój poprzez franczyzę. Firma stopniowo realizuje plany osiągnięcia liczby 40 placówek do końca roku.

- Ostatnio otworzyliśmy kolejny punkt franczyzowy w Andrychowie. W najbliższym czasie powstaną nowe placówki, w naszym zasięgu jest już nie tylko Polska południowa - mówi Stanisław Wierny, dyrektor oddziału KNC w Nowym Sączu. - Ustalamy szczegółowe warunki współpracy z kilkudziesięcioma przyszłymi partnerami. Najbardziej zaawansowane rozmowy prowadzimy z zainteresowanymi z Krakowa, Lublina, Katowic, Piotrkowa Trybunalskiego, Elbląga, Wrocławia i Stargardu Szczecińskiego.

KNC planuje we wrześniu i październiku otworzyć w sumie osiem nowych oddziałów. Jak podkreśla Stanisław Wierny, rozwój firmy w takim stopniu nie byłby możliwy, gdyby nie franczyza.

- Na świecie tylko ok. 15 proc. punktów franczyzowych upada w ciągu pierwszych lat działalności, podczas gdy wśród niezorganizowanych w sieci notuje się aż 75 proc. porażek - mówi Stanisław Wierny. - Pośrednictwo w obrocie nieruchomościami to rynek prawie idealny. Nie wymaga dużych inwestycji. Przedmiotem handlu jest przecież powierzony towar, za który nie płacimy.

Specjalista zwraca uwagę również na fakt, że nieruchomości są ciągle poszukiwane, a oferta szeroka.

- Nieruchomości reprezentują wysoką wartość, nie ulegają zepsuciu - mówi Wierny. - Wielu przedsiębiorców w Polsce i na świecie swoje pierwsze sukcesy odniosło na rynku nieruchomości, tu też zarobili swoje pierwsze miliony.

Źródło: Franchising.pl

KNC w Suchej Beskidzkiej

Konsorcjum Nieruchomości Consulting zyskało 22 czerwca kolejną placówkę franczyzową.

To już czwarty punkt franczyzowy otwarty w tym roku. Nowe biuro zostało otwarte w Suchej Beskidzkiej.

- Dla klientów, którzy do końca roku zdecydują się na współpracę z nami w formie franczyzy, nie ma żadnych opłat związanych z przystąpieniem do sieci - mówi Stanisław Wierny, dyrektor oddziału KNC w Nowym Sączu. - Chcielibyśmy, aby w tym roku powstało łącznie 40 nowych placówek, dlatego proponujemy franczyzobiorcom niskie ceny.

Konsorcjum posiada 3 jednostki własne, jednak stawia na rozwój sieci franczyzowej. Miesięczna licencja to koszt rzędu 500 zł. Firma działa na rynku od 1997 r. Obecnie za pośrednictwem KNC można wybierać z ponad 4,5 tys. ofert nieruchomości.

Sieć oferuje usługi z zakresu sprzedaży, kupna oraz wynajmu nieruchomości, wyceny, pośrednictwa kredytowego i doradztwa prawnego. KNC, jako jedno z niewielu biur pośrednictwa w obrocie nieruchomościami w kraju, posiada międzynarodowy certyfikat jakości ISO 9001:2000.

Źródło: Franchising.pl

Zarabiamy na nieruchomościach

Działalność w branży nieruchomości przestaje być postrzegana przez pryzmat agenta, którego jedynym zadaniem jest skojarzenie nabywcy ze sprzedawcą. Pośrednik zawsze będzie potrzebny, ale specjalizacja firm i wzrost konkurencyjności wykreowały na rynku wiele nowych pomysłów na biznes. Większość z nich dostępna jest we franczyzie.


Sukces w branży nieruchomości zależy od grubości portfela klienta oraz nastrojów społecznych. Jeśli obie krzywe będą utrzymywały się na wysokim poziomie, można spodziewać się zadowalającej sprzedaży. Oczekiwania firm są wysokie, bo każdy liczy że hossa panująca na rynku w 2006 roku jeszcze kiedyś wróci. Ceny mieszkań zostały wtedy wywindowane do niebotycznie wysokich kwot, a inwestorów cieszyła świadomość zakupu dziury w ziemi, którą dopiero po dwóch latach miał zastąpić budowany obiekt. Dzisiaj niewiele zostało z ówczesnego hurraoptymizmu. Wzrost długu publicznego Polski z pewnością odbije się na naszych dochodach. Podniesienie podatku VAT to tylko jeden z kilku elementów, które bezpośrednio przełożą się na zasobność domowych budżetów. To będzie z kolei oznaczało mniejszą zdolność kredytową, a właśnie kredyty stanowią główne źródło finansowania zakupu nieruchomości, zarówno nowych, jak i z rynku wtórnego.

Lepiej niż w 2009 roku wyglądają statystyki. Według firmy doradczej REAS na sześciu największych rynkach ( Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Łódź, Poznań, Wrocław) w czterech ostatnich kwartałach sprzedano 27 tys. jednostek mieszkalnych, czyli o 38 proc. Więcej niż rok wcześniej. Podobnie wygląda sprawa z powierzchnią handlową. O ile w ubiegłym roku sieci weryfikowały swoje plany ekspansji, inne zamykały sklepy lub nawet upadały, o tyle w 2010 roku na polskim rynku zadebiutowało kilka nowych marek, a te, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu wstrzymywały się z dalszymi otwarciami, dziś nie mają już wątpliwości. Poza tym franczyzodawcy mają do dyspozycji więcej powierzchni w galeriach handlowych, i to nie tylko w dużych aglomeracjach. Jak podaje Colliers International, na 7,8 mln m2 dostępne jest w małych i średnich miastach. Już wkrótce nowe centra handlowe pojawią się w Wałbrzychu (Victoria), Tarnowie (Gemini Jasna Park) i Słupsku (Jantar).

W branży nie tylko pośrednicy

Warunkiem prowadzenia biura pośrednictwa w obrocie nieruchomości jest posiadanie licencji zawodowej lub zatrudnienie pracownika posiadającego taką licencję. Największa zaletą współpracy w ramach franczyzy jest baza potencjalnych klientów oraz nieruchomości oczekujących na nowego właściciela. Przedstawiciele sieci coraz częściej decydują się na inwestycje we własne portale internetowe kosztem ogłoszeń drukowanych w prasie. Marketing internetowy jest ich zdaniem po prostu skuteczniejszy.

Polski rynek nieruchomości można uznać już za dojrzały, czego odzwierciedleniem jest szereg dostępnych wyspecjalizowanych usług. Jedną z nich jest przygotowanie domu lub mieszkania na sprzedaż przez tzw. home stagera. Osoby pracujące w tym zawodzie wiedzą, co zmienić w prezentowanym klientowi mieszkaniu i jak je pokazać, żeby szybko znalazło nabywcę. Innym, nowatorskim konceptem jest wprowadzenie do oferty franczyzowej usług najmu krótkoterminowego wraz z doradztwem dla osób zainteresowanych w inwestowaniem w nieruchomości. Kolejnym biznesem nie związanym z tradycyjnym pośrednictwem są biura sprzedaży projektów.

Właściciele biur zajmują się nie tylko sprzedażą, lecz także nadzorują cały proces budowy. Dzięki temu zleceniodawca nie musi załatwiać formalności w urzędach, zamawiać artykułów budowlanych i martwić się pozostałymi kwestiami organizacyjnymi.

Przedsiębiorcy zainteresowani działalnością w branży powinni mieć świadomość, że również tutaj można dostrzec sezonowość. Wiosną klienci planują zakup działek, jesienią natomiast rośnie liczba zawartych umów najmu mieszkań. Warto przeznaczyć zimę na realizacje działań marketingowych, ponieważ w tym okresie i tak będzie mniej zleceń. Dotyczy to głównie realizowanych projektów budowy, bo warunki atmosferyczne skutecznie uniemożliwiają jakiekolwiek prace budowlane.

KNC Nieruchomości

Sieć biur pośrednictwa w obrocie nieruchomościami wkracza na rynki wschodnie. Pierwsza placówka powstanie w stolicy Litwy.

Firma KNC Nieruchomości obecna jest na rynku od 13 lat, zaś od trzech lat rozwija sieć. W tym czasie udało jej się uruchomić cztery biura własne i 30 franczyzowych. Partnerzy działają również za granicą: w USA, we Francji, w Anglii i Chorwacji. W październiku zawarto umowy franczyzowe, na podstawie których powstaną punkty w Zduńskiej Woli, Chełmie, Trzebini i Wilnie.

- Obserwujemy zainteresowanie nasza franczyzą w krajach wschodnich. Mamy nadzieję, że po Litwie przyjdzie czas na uruchomienie kolejnych placówek za wschodnią granicą – mówi Rafał Stec, właściciel KNC Nieruchomości.

Firma planuje otwierać biura również w Polsce, przede wszystkim na zachodzie. Już teraz trwają rozmowy z potencjalnymi franczyzobiorcami, m.in. Z Piły, ze Stargardu Szczecińskiego i z Rybnika. Docelowo KNS Nieruchomości chce być obecna w miastach liczących powyżej 50 tys. Mieszkańców. - Prowadzenie placówki w mniejszych miejscowościach z ekonomicznego punktu widzenia i dotychczasowego doświadczenia nie ma większego sensudodaje Rafał Stec.

Podstawowym wymogiem przyszłych partnerów jest posiadanie działalności gospodarczej, prawa do lokalu oraz uprawnienia do prowadzenia działalności związanej z pośrednictwem w obrocie nieruchomościami lub zatrudnianie osoby legitymującej się taką licencją. Biuro KNC Nieruchomości o powierzchni nie mniejszej niż 50 m2 powinno znajdować się w centrum miasta lub jego sąsiedztwie. Zaletą prowadzenia biznesu w branży nieruchomości jest niski wkład finansowy, który zamyka się w 10 – 20 tys. zł i zależy od kosztów poniesionych na przystosowanie lokalu do potrzeb biurowych. - Sieć nie pobiera opłaty wstępnej, natomiast opłata miesięczna wynosi 5 proc. liczone od przychodu franczyzobiorcy, jednak nie mniej niż 1 tys. złmówi BSM., dyrektor biura własnego KNC Nieruchomości w Tarnowie.

W zamian sieć zapewnia szkolenia, oferuje pomoc przy zatrudnianiu personelu, doradztwo w kwestiach prawnych, oprogramowanie, własną stronę internetową partnera oraz bazę ponad 6 tys. zł ofert.

Nieruchomości – to jest to!

Rozmowa z Rafałem Stecem, prezesem KONSORCJUM NIERUCHOMOŚCI CONSULTING z siedzibą w Tarnowie

W świecie materialnym nieruchomości stanowią bazę dla życia i działalności człowieka, toteż ich posiadanie ciągle znajduje się w stanie zainteresowania potencjalnych nabywców. Obrót nieruchomościami stał się też atrakcyjną domeną prowadzenia działalności gospodarczej. W globalnej wiosce, jaką jest współczesny świat, jej formy przybierają różną postać. Jedną z nich są konsorcja zajmujące się rynkiem pośrednictwa nieruchomościami. Rafał Stec jest przykładem przedsiębiorcy, który przebudowuje ten rynek w kraju i wkracza na międzynarodowe forum. Sukcesy, jakie osiąga na tym polu, uprawdopodabniają tezę, że już wkrótce fi rma KNC Nieruchomości będzie numerem jeden w tej branży w Polsce.

Prestiż: Zostać liderem na rynku nieruchomości w Polsce – to marzenie życia?

Rafał Stec: Każdy ma jakieś aspiracje w życiu. Ja wychodzę z założenia, że jak się coś robi, to powinno się to robić dobrze. Firma KNC Nieruchomości działa na rynku od 13 lat. Zaczynaliśmy od małego biura w Tarnowie, które po kilku latach stało się największym biurem nieruchomości w mieście. Dlatego poszliśmy za ciosem, bo skoro udało się w Tarnowie, to dlaczego nie można tego dokonać w innych miastach? Dzisiaj mamy cztery własne oddziały i otwieramy kilka następnych. Obecnie jesteśmy najbardziej dynamicznie rozwijającą się fi rmą, zajmującą się pośrednictwem nieruchomości w Polsce. Tylko w kilku ostatnich miesiącach stworzyliśmy ponad 40 nowych biur na zasadach franchisingu i obecnie ten kierunek rozwoju fi rmy jest naszym priorytetem. Do końca przyszłego roku zamierzamy otworzyć w każdym mieście w Polsce powyżej 50 000 mieszkańców własne oddziały lub oddziały franczyzowe.

Prestiż: Firma, którą Pan zarządza, zmonopolizuje wkrótce polski rynek?

Rafał Stec: Już dzisiaj jesteśmy jedną z największych fi rm w branży nieruchomościowej. KNC jest grupą kapitałową, w skład której wchodzą: „KNC Nieruchomości” – spółka zajmująca się pośrednictwem i handlem nieruchomościami, „KNC Inwestycje” – jest fi rmą budowlano-deweloperską, „IBRN” – to Instytut Badań Rynku Nieruchomości”, „BOS – Branżowy Ośrodek Szkoleniowy” i „KNC Zarządzanie nieruchomościami”. Mamy nadzieję, że przy obecnej dynamice rozwoju Konsorcjum za rok będziemy numerem jeden na polskim rynku nieruchomości, a to z kolei otworzy nam szerzej drzwi na rynki światowe. Prowadzimy wstępne rozmowy w sprawie sprzedaży „Franczyzy Master”, co pozwoli na dalszą rozbudowę Konsorcjum w zachodniej Europie i USA, gdzie zdobyliśmy już pierwsze przyczółki, ale myślimy i o innych kierunkach, np. o Izraelu.

Prestiż: W jaki sposób urodził się pomysł na tego rodzaju biznes?

Rafał Stec: Decyzję o tym, że będę zajmował się nieruchomościami, podjąłem podczas częstych pobytów w Stanach Zjednoczonych oraz krajach Europy Zachodniej, gdzie miałem możliwość zaobserwowania, jak tam działają biura zajmujące się obrotem nieruchomościami, a działają profesjonalnie, skutecznie i z zyskiem. A ponieważ wtedy zdążyłem już z niejednego pieca jeść chleb, postanowiłem zaryzykować i wejść w tę branżę. Przeniosłem rozwiązania amerykańskie na lokalny grunt, co wkrótce miało się okazać strzałem w dziesiątkę. Muszę jednak dodać, że jakkolwiek przedtem prowadziłem interesy w różnych branżach, m.in. spożywczej i odzieżowej, to jednak nie był to biznes, który by mnie satysfakcjonował całkowicie. Przeglądając biografi e wielu znanych biznesmenów, zauważyłem, że pierwsze większe pieniądze zarobili właśnie na nieruchomościach, i co ciekawe, działalność ta nie wymagała dużych inwestycji. Ludzie ci zaczynali od wynajmu mieszkań, sprzedaży pojedynczych nieruchomości, pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, a zarobione pieniądze inwestowali dalej. Dzisiaj i ja wiem, że na nieruchomościach można zarabiać, czego najlepszym dowodem jest nasza oferta franczyzowa, z którą obecnie wychodzimy na zewnątrz. Osoby nią zainteresowane zapraszamy do nowoczesnej, sprawdzonej na świecie formy współpracy. Placówki KNC działają według kreślonego przez nas sposobu, a osoby je otwierające pracują jednocześnie na swoim i dla siebie. KNC gwarantuje im pewny, sprawdzony sposób na biznes, z którego można nie tylko wyżyć, ale żyć godnie. Branża nieruchomości to model idealnego rynku nieporównywalnego z innymi, jedyny, niewymagający dużych inwestycji (handlujemy powierzonym towarem, za który nie płacimy, towarem ciągle poszukiwanym i jednocześnie łatwo dostępnym, o dużej wartości, nie ulegającym zepsuciu, którego sprzedaż przynosi duże zyski wszystkim). Ludzie przecież zawsze pragnęli posiadać domy czy mieszkania, i nic się pod tym względem nie zmieniło, bo są to podstawowe życiowe sprawy, o które zabiegamy. Tak więc rolą naszego Konsorcjum jest pomagać im w szybkim uzyskaniu własnej nieruchomości...

Cały artykuł przeczytasz w magazynie Prestiż nr. 4/28/2010- 1/29/2011.