Artykuły

Chcemy na wieś…

  • Autor: TEMI - Galicyjski Tygodnik Informacyjny
  • Data: 2011-07-05
  • Liczba odsłon: 20880

Chcemy na wieś…

Szykują się duże zmiany na rynku nieruchomościach - przybywa zainteresowanych kupnem gruntów pod budowę domów. Czy to początek nowego boomu budowlanego w kraju? W Tarnowie na razie zarówno liczba chętnych na dom, jak i ceny pozostają bez zmian, rosną natomiast wymagania zainteresowanych kupnem budowlanej działki - ma to być teren spokojny, położony blisko miasta, w dobrym sąsiedztwie, z pięknym widokiem - i oczywiście tani.

Ceny po staremu

W kraju rośnie zainteresowanie terenami budowlanymi. Deweloperzy kupują je pod budowę mieszkań, ale też hoteli i centrów biurowo - handlowych. - To początek nowego boomu budowlanego – twierdzą eksperci. Rosną też ceny działek budowlanych w dużych miastach - kupujemy ziemię, płacąc od 16 do nawet 30 procent więcej niż przed rokiem. Wzrost cen nie powinien dziwić, biorąc pod uwagę dane GUS o zwiększającej się liczbie rozpoczynanych budów. Powodów do zadowolenia nie mogą mieć jedynie ci, którzy jeszcze nie mają własnego mieszkania, bowiem, jeżeli boom nie jest chwilowy i w najbliższych kwartałach deweloperzy nadal będą wykupywali grunty i rozpoczynali budowy, to wkrótce czeka nas „powtórka z rozrywki” – ceny nieruchomości poszybują w górę do rekordowych poziomów z lat 2007 – 2008.

Na razie ten ogólnopolski trend jest w Tarnowie dość słabo widoczny, ale nasz rynek nieruchomości, z uwagi na wielkość miasta, jest bardziej stabilny, a wszelkie nowości docierają z pewnym opóźnieniem. - Klienci oczywiście są, pytają o działki. Popyt na grunty budowlane jest dość duży, choć ofert nie ma zbyt wiele. Ceny działek delikatnie idą w górę, ale na razie bez szokującego wzrostu. Nie ma natomiast większego zainteresowania mieszkaniami – wyjaśnia Krzysztof Sroka, właściciel biura „a. com nieruchomości” w Tarnowie.

Klienci biura szukają raczej okazji, a sporym zainteresowaniem cieszą się mniejsze działki budowlane, mające około 10 arów. Ile dziś kosztuje ziemia pod budowę? W samym mieście, gdzie generalnie brakuje tego typu terenów, możemy zapłacić za jeden ar 13-14 tys. złotych, choć bywają oferty za 11 tys. zł za ar. Zdecydowanie spadła wartość działek budowlanych położonych w pobliżu przyszłej autostrady, ale zyskały tereny przeznaczone pod inwestycje handlowe, zwłaszcza działki usytuowane blisko planowanych zjazdów.

Moda na wieś

- Nie obserwuję wzrostu cen – jak ma to miejsce w dużych miastach w Polsce, o czym mówią pośrednicy z naszych biur w Krakowie, Warszawie czy Wrocławiu, bo tam w ostatnim kwartale ceny wzrosły o około 17 proc. – zaznacza BSM., dyrektor „KNC Nieruchomości” w Tarnowie. – Ceny działek w Tarnowie zostały już i tak dość mocno wywindowane i mimo nieznacznego ożywienia na rynku – pozostają przez to stabilne. Kwiecień i maj obfitowały w sprzedaż działek, ale to mnie nie dziwi, gdyż wiosna to tradycyjnie czas większego zainteresowania tego typu gruntami, a trzeba pamiętać, że większość mieszkań w Polsce powstaje jednak w ramach budownictwa indywidualnego.

10-arowa działka w okolicach al. Tarnowskich została sprzedana za 126 tys. złotych, a inną o wielkości 12,85 arów, położoną w Krzyżu, kupiono za 136 tys. zł. Nieco taniej jest w okolicach Tarnowa. 90 arów w Zawadzie sprzedano w za 8 tys. zł za ar, 35-arowy grunt w Woli Rzędzińskiej znalazł kupców za ponad 3 tys. zł za ar, a 13-arowy w Zbylitowskiej Górze kupiono za przeszło 6 tys. zł za jeden ar.

Biuro sprzedaje jednak najwięcej działek rolnych bądź rolno-budowlanych. Tego typu 25-arowy teren w Lipniku znalazł właścicieli za 29 tys. zł, duża, 1,60 ha działka została sprzedana za tysiąc złotych mniej, w Szerzynach ktoś kupił grunty o powierzchni 1.11 ha za 16 tys. złotych. - Finalizujemy wiele takich transakcji, co dowodzi, że nadal panuje moda na działki rolne, bo też kupujący mają świadomość, iż miasta się rozbudowują, a kupione dziś tereny rolne w przyszłości przeznaczone będą pod zabudowę, przez co ich wartość wzrośnie – uważa BSM..

Ważne są także zamierzenia gminy dotyczące danego rejonu. Jeśli w najbliższych latach planowana jest rozbudowa infrastruktury drogowej lub technicznej, to można spodziewać się wzrostu średnich cen działek. Warto zorientować się również, co można wybudować na sąsiednim terenie - gdy w okolicy będą powstawać nowe domy jednorodzinne, można mówić o tzw. efekcie domina, bo wzrośnie zainteresowanie okolicą, a ceny działek pójdą w górę.

Ma być ładnie i wygodnie

Jeśli nawet w tarnowskich biurach nieruchomości nie widać wyraźnego wzrostu liczby klientów zainteresowanych kupnem działki budowlanej, to na pewno trafiający tu ludzie wiedzą, czego chcą i mają konkretne wymagania. Ładna działka o odpowiednich parametrach, nierzadko z pięknym widokiem, położona w dobrej okolicy, w sąsiedztwie nowych domów, z doprowadzonym prądem, gazem i wodą, droga z dobrą nawierzchnią – tak najczęściej wyglądają wymagania osób, chcących kupić kawałek ziemi pod budowę własnego domu. Do tego ma to być spokojna okolica, a jednocześnie blisko do sklepu, szkoły bądź przedszkola. Na koniec pada najbardziej zasadniczy wymóg: działka ma być tania. Jednak nie zawsze cena jest najważniejsza. Po ostatnich powodziach przestały np. kusić tereny położone nad rzekami i potokami, czyli tzw. obszary zalewowe. - Niektórzy bardzo konkretyzują swoje wymagania, żądając np. działki o szerokości nie mniej niż 28 metrów, gdyż taki mają projekt domu – mówi Ryszard Grzebień, właściciel tarnowskiego oddziału „Północ Nieruchomości”. – Kiedyś trafiający do nas klienci chcieli kupić jakąś tam działkę, teraz mają sprecyzowane wymagania. Trudno się dziwić, bo od działki zależy, jaki budynek postawimy, jakich będziemy mieli sąsiadów, czy zimą dotrzemy do pracy lub gdzie będziemy robić zakupy…

Jakie rejony pod budowę domu cieszą się największą popularnością? Przede wszystkim podtarnowskie gminy: Koszyce Wielkie, Zgłobice, Zbylitowska Góra, Pawęzów, okolice Ładnej. - Byle niezbyt daleko, 10-12 km od centrum miasta – przyznaje Ryszard Grzebień. – Liczymy czas dojazdu do pracy, ważne jest też, czy nasze dzieci będą mogły same dojechać do szkoły.

 

Źródło: TEMI - Galicyjski Tygodnik Informacyjny